Cienka granica między dbałością o zdrowie a chorobą

Karolina dwa lata temu miała około 15 kg nadmiaru tkanki tłuszczowej. Chciała się jej pozbyć, więc zaczęła szukać porad w Internecie. Wyeliminowała ze swojego jadłospisu słodycze, słone przekąski, słodkie napoje. Zaczęła jeść więcej pełnych ziaren oraz warzyw. Z tygodnia na tydzień Karolina uczyła się częściej, wiedziała o prawidłowym żywieniu więcej. Zaczęła interesować się także tym, co ludziom szkodzi. Usuwała te produkty z diety. Efekty były rewelacyjne – przez pół roku kobieta nosiła spodnie o trzy rozmiary mniejsze niż przed odchudzaniem. Wszyscy ją chwalili, podziwiali jej wygląd. Podziwiali, ale tylko to, co było widać na zewnątrz.

Karolina straciła swojego mężczyznę – codziennie przez kilka miesięcy wolała iść na trening, niż spędzić wspólny wieczór z ukochanym. Nie widziała się z przyjaciółką od 10 tygodni – przecież nie pójdzie z Asią na lody z bitą śmietaną. Straciła część swoich oszczędności na przyszły rok studiów – musiała robić zamówienia z zagranicznych sklepów ekologicznych, które kosztowały ją nawet kilkaset złotych tygodniowo. Chciała polepszyć swój stan zdrowia, pomóc samej sobie, a zatraciła się w tym, straciła obiektywizm i racjonalne podejście. Karolina nie ma nikogo, jest sama ze swoją ortoreksją.      

         Zdrowe nawyki żywieniowe są pożądanym efektem każdej dietoterapii. Chcemy, aby każdy z pacjentów znał chociaż podstawy dietetyki, miał świadomość żywieniową, konsumencką, świadomie odrzucał produkty przetworzone i powszechnie znane jako niezdrowe – tzw. fasfoody, produkty instant. Pragniemy, aby wiedział, że powiedzenie „jesteś tym co jesz” ma swoje uzasadnienie, a odpowiednio dobrana dieta może być naszym najlepszym lekiem i podstawą do zachowania dobrego stanu zdrowia. Niestety, we wszystkim łatwo o skrajności, tak jak w przypadku – wyżej opisywanej – Karoliny.

         Ortoreksja jest – niestety – dość powszechnym zaburzeniem odżywiania w XXI wieku, charakteryzującym się nadmierną dbałością o jakość każdego grama posiłku. Termin „ortoreksja” (Orthorexia nervosa, z gr. orthos – „właściwy” i orexis – „apetyt”) wprowadził w 1997 r. Steven Bratman, na określenie zaburzenia przejawiającego się potęgującym i obsesyjnym zainteresowaniem spożywania tzw. zdrowej żywności. Osoba posiadająca to zaburzenie przyjmuje tylko kalorie, które pochodzą ze zdrowej żywności. Stopniowo eliminuje produkty, gdy dowie się o ich potencjalnie negatywnym działaniu na organizm.

W skrajnych przypadkach, pacjent odżywia się tylko kilkoma produktami np. wodą wysokozmineralizowaną z Polski, pomidorami malinowymi o wadze 200 gramów oraz orzechami nerkowca o średnicy 0,5 cm. Jedzenie przejmuje kontrolę nad życiem pacjenta. Chory eliminuje ze swojego życia sytuacje, które mogłyby zaburzyć jego plan żywieniowy. Wszystkie myśli krążą wokół jedzenia – jak, ile, kiedy zjeść, w jakich proporcjach, kolorach, gramaturze; gdzie i kiedy kupić, jak umyć, przygotować. Żywienie jest kwestią priorytetową w życiu. Wszelkie odstępstwa od założonego jadłospisu skutkują poczuciem winy, który może powodować kolejne eliminacje produktów z diety.

         Pacjent bardzo często nie zdaje sobie sprawy o swoich zaburzeniach. W wywiadach żywieniowych informuje, że odżywia się prawidłowo, zdrowo, ma dużą wiedzę na temat szkodliwych składnikach w żywności; jest przekonany o pozytywnym efekcie swoich działań w stosunku to własnego zdrowia.       

         Nasuwa się pytanie – jak pomóc takiej osobie w naszym otoczeniu? Na pewno nie próbuj na siłę przekonać do swoich racji, nie wytykaj, nie mów, że robi coś źle – może to skutkować pogłębieniem objawów choroby. Pacjent może nawet nie przyjmować do siebie komentarzy bliskich – głównym celem jego działań jest sposób i jakość jedzenia. Należy skonsultować się z dietetykiem, który pomoże w doborze odpowiedniej pomocy, między innymi psychoterapii. Jednak jego – jak i rodziny, najbliższych pacjenta –  głównym zadaniem będzie  reedukacja żywieniowa, czyli stopniowe wprowadzanie prawidłowych nawyków żywieniowych, które bardzo często pacjent posiadał przed chorobą. W sytuacji niedożywienia czy wyniszczenia organizmu konieczna będzie hospitalizacja pacjenta.

         W świecie pełnym informacji bardzo łatwo o skrajności. Pozorna dbałość o zdrowie, sprawność, mobilność, dobrą sylwetkę czy jakość posiłków niepostrzeżenie może przekształcić się w obsesję. Sposobem na uniknięcie tego problemu jest znalezienie złotego środka – prawidłowe, zdrowe odżywianie oraz aktywność powinno nam towarzyszyć każdego dnia, ale nigdy nie może sterować nami, powodować eliminację pasji oraz życia towarzyskiego. Skrajności nigdy nie są dobre, a kawałek tortu urodzinowego przyjaciela czy jeden odpuszczony trening z powodu przyjazdu rodziny, z którą dawno się nie widziałeś nie zniszczy Twojego stanu zdrowia, nie spowoduje redukcji 5 kg masy mięśniowej czy przybrania 7 kg tkanki tłuszczowej (mowa o osobach uprawiających sport rekreacyjnie).

Kratina K, Orthorexia nervosa, National Eating Dosorders Association, 2006, http://www.counseling.iastate.edu/sites/default/files/uploads/handout p11&12 Orthorexia.pdf .

Janas-Kozik M. i wsp., Ortoreksja – nowe rozpoznanie?, „Psychiatria Polska” (3) 2012, s. 446-447.

Autor: Agnieszka Wesołek